Zakładki:
Czytam
Moje hobby
Moje życie
|
Mój blog będzie o mnie:-)) O moim życiu, o moim mężu, o mojej córeczce:-))
czwartek, 06 maja 2010
wtorek, 20 kwietnia 2010
Niecierpliwie czekam na prezent:)
Przebieram już nóżkami i doczekać się nie mogę - od Grzesia dostanę na urodziny nowy aparat :) Do urodzin zostało jeszcze dwa i pół miesiąca, ale prezent będzie już może za tydzień:)
wtorek, 13 kwietnia 2010
Żałoba narodowa...
Ciężko opisać to, co dzieje się w Polsce od soboty 10.04.2010. Wszyscy żyjemy w żałobie, w niedowierzaniu w to, co się stało... Słucham właśnie relacji z warszawskiego Okęcia, gdzie rodzina żegna Panią Prezydentową Marię Kaczyńską... Marsz żałobny wywołuje łzy... To jakiś koszmar... Wszyscy mieli jakieś plany na sobotę, na najbliższe dni, a tymczasem przed godziną 10:00 podano w mediach informacje, że prezydencki samolot TU-154 rozbił się w Smoleńsku, pod Katyniem... Samolotem leciała para prezydencka oraz ogromna część naszego rządu i służb bezpieczeństwa. Katastrofy nie przeżył nikt... Lecieli na uroczystości związane z pamięcią o polskich oficerach, których wymordowano w lesie katyńskim 70 lat temu... Nie dolecieli... Ciężko to wszystko ogarnąć, zrozumieć, wytłumaczyć. Jak to się stało, że w jednej minucie życie straciło 96 osób, zostawiając po sobie ogromną pustę i ból... Zginęli ojcowie, matki, żony, mężowie, siostry i bracia... Nie chcę nawet myśleć, co przeżywają, z jakim dramatem muszą się zmagać... Od wczoraj trwa w Moskwie identyfikacja ciał zmarłych. Ciało Pana Prezydenta Lecha Kaczyńskiego wróciło do Polski już w niedzielę, i w żałobnym kondukcie zostało odprowadzone do Pałacu Prezydenckiego. Za godzinę dołączy do niego trumna z Panią Prezydentową. Cały tydzień upływa pod znakiem żałoby narodowej. Ciężko żyć dalej, bo świadomość tego, co się stało, jest przytłaczająca... Ludzie stracili bliskie im osoby, państwo straciło Prezydenta i dużą część rządu... Myślę że w każdym pozostanie jakaś pustka, wyrwa... Według programu Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, na liście pasażerów prezydenckiego samolotu TU-154 znajdowali się: ZAŁOGA SAMOLOTU
środa, 24 lutego 2010
niedziela, 14 lutego 2010
Waga
52,7kg - nieco w dół poszło :) Dużo mnie kosztuje ta dieta, ale cós tam już widać:) Może dam radę...
sobota, 13 lutego 2010
Dołek :(
Jakoś tak się składa, że piszę jak mi jest źle :( jak coś się dzieje i nie mam komu się wyżalić... Pamiętam, jak jako nastolatka, gdy było mi bardzo smutno, jeszcze jak mieszkałam z rodzicami, siadałam, brałam długopis i pisałam "wiersze". Wszystkie są smutne, ale niestety tak bardzo dobrze oddają to, jak się wtedy czułam... Teraz już chyba nie umiałabym nic "stworzyć", ale możliwość wrzucenia na blog wszystkiego, co mnie męczy, jest równie pomocna.. Od grudnia jest zimno. Zimno to nawet mało powiedziane, jest mroźno i śnieżno. Mam dość. Wychodząc do pracy marznę, w pracy marznę, wychodząc z pracy marznę. Ciagle w w kozakach, płaszczu - marzę o półbutach, okularach przeciwsłonecznych, a tu na wiosnę póki co się nie zapowiada:( Zmęczona już jestem tą pogodą:( A dzisiaj wyrzuciłam wszystkie moje smutki G, bo ileż można dusić wszystko w sobie:( Zrozumiałam dzisiaj, że G wcale nie chce mi kupić auta, mimo że obiecał że jak sprzedamy vectrę dostanę swoje małe auto. Trwa to od listopada - G ogląda allegro i nic z tego nie wynika. Ja się proszę (strasznie to upokażające ;( "Kochanie kup mi proszę auto..."), podsyłam linki i nic z tego nie wynika. Wczoraj, po kolejnej mojej prośbie, usłyszałam, że może dzisiaj pojedziemy zobaczć dwa Fordy Ka, które mu podesłałam i Punto II. Dzwonił rano, ale się sprzedały:( Przykro mi się zrobiło strasznie, bo jak on tak będzie się zabierał za kupno, to się nie doczekam :( Ma jakieś dziwne myślenie, że można sobie auto znaleźć w poniedziałek, a w sobotę zadzwonić, w godzinę podjechać i kupić. A ja uważam, że jak się znajdzie coś, co wygląda na zdjęciu ładnie, to trzeba zadzwonić od razu i się umawiać. Widziałam już rano jaki był wściekły, że musi dzwonić :( A jeszcze jak mu powiedziałam, że mógł mi nie obiecywać, że sobie nadziei narobiłam, a widzę że wcale nie chce nic kupić, to usłyszałam że kupimy samochód i tylko problemów sobie narobimy :( No i stało się dla mnie jasne to, co w sumie wiedziałam już od dawna, ale jakoś ciągle odsuwałam od siebie. Pewnie że jest fajnie jak jest - on samochód ma, nowy, więc niewiele go teraz kosztuje, to po co kupić starocia, w którego trzeba będzie inwestować. Niby tak, ale obiecał, a dla mnie samochód własny jest ważny:( Lubię jeździć, lubię czuć się niezależna:( To, że mogę sama pojechać, zaparkować, daje mi bardzo dużo. I pewnie że mogę pożyczać jego samochód, tylko........ tylko nie chcę:(. Teksty w rodzaju: "Weź sobie auto a ja będę jeździł tramwajem" jakoś też do mnie nie przemawiają. I nie żebym była materialistką (jestem?), ale myślałam że mój mąż nie rzuca słów na wiatr... No i smutno mi:( i zryczałam się jak mało kiedy... i jutrzejsze Walentynki mam głęboko gdzieś :( Niesprawiedliwe, że nawet na male, stare auto nie jestem w stanie zarobić:(
poniedziałek, 18 stycznia 2010
postanowiłam zbierać moje paznokcie ;) wzory znaczy się :)
MAJ
LIPIEC
WRZESIEŃ PAŹDZIERNIK LISTOPAD GRUDZIEŃ Nowe nabytki :)
Jakiś czas temu kupiłam torebkę - zakochałam się w niej od pierwszego wejrzenia i nie mogłam jej nie mieć :) G mi do niej dołożył i miałam ją dostać na Walentynki, no ale wyprosiłam i mam :)
A tydzień temu znalazłam super kurteczkę, która ideaaaaalnie pasuje do mojej torebki :)
piątek, 15 stycznia 2010
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||